Skoro już jesteśmy przy temacie Domu Żałoby. Poniżej pierwsza wersja okładki do szóstego numeru - nie pamiętam już jak i dlaczego doszło do zmiany konceptu na front tej części... Graf również nie trafił do szerszego obiegu, więc jest okazja pokazać go światu.
czwartek, 11 lipca 2013
wtorek, 9 lipca 2013
DOM ŻAŁOBY - FINAŁ
Kilka dni temu ukazał się najnowszy, ostatni odcinek Domu Żałoby. Komiks na dzień dobry powala znakomitą okładką Daniela Grzeszkiewicza - moim zdaniem chłopaka, który śmiało wpisuje się w TOP 5 polskich rysowników komiksowych i ma wszelkie zadatki, by zrobić furorę na zachodzie (za oceanem) - próbuj, Gedeon!
Ósmy zeszyt/album zamyka historię napisaną przez Dominika Szcześniaka, która powstawała niemal dekadę. Kiedy pod koniec studiów rozpoczynałem rysowanie tej historii, a tym bardziej, kiedy wpadłem na pomysł i proponowałem Luckowi zaproszenie do współpracy innych rysowników (wówczas w liczbie pojedynczej - Macieja Pałki) nie myślałem, że przyniesie ta historia tyle złego. Bo wydarzyło się wiele nieprzyjemnych rzeczy, których dziś nie ma sensu już roztrząsać - ale była to faktycznie istna seria grozy! Dlatego też po siódmym zeszycie zrezygnowałem (z dużym żalem) z dalszej współpracy przy tym komiksie. I dlatego (niestety) nie ma mnie w finałowym odcinku. Teraz mogę podejść do niego jako zwykły czytelnik i nie ukrywam, że jestem bardzo ciekawy zakończenia - na pewno DŻ 8 jest na mojej najbliższej liście zakupowej.
Przy okazji podziękowania dla Lucka za wspólną domożałobową hardkorową przygodę oraz namawianie do udziału w "ósemce", miło było wiedzieć że scenarzysta nadal mnie chce :) I przede wszystkim podziękowania dla Marka Rudowskiego, z którym poczyniłem trzy wspólne numery (5, 6, 7). To była niebywała frajda tuszować szkice tak zdolnego rysownika, nakładać tusz na kreskę, której - śmiało mogę powiedzieć - jestem fanem :) Dzięki, Marek - również za fair postawę w trudnym momencie! Mam nadzieję, że będzie jeszcze okazja na współpracę.
Tymczasem odnalazłem cz-b rysunek na okładkę pierwszego zeszytu...
... oraz wcześniejsze projekty rysunku, który miał otwierać zamykaną dziś serię (chyba nie pokazywałem ich nawet Luckowi, chyba)...
Ósmy zeszyt/album zamyka historię napisaną przez Dominika Szcześniaka, która powstawała niemal dekadę. Kiedy pod koniec studiów rozpoczynałem rysowanie tej historii, a tym bardziej, kiedy wpadłem na pomysł i proponowałem Luckowi zaproszenie do współpracy innych rysowników (wówczas w liczbie pojedynczej - Macieja Pałki) nie myślałem, że przyniesie ta historia tyle złego. Bo wydarzyło się wiele nieprzyjemnych rzeczy, których dziś nie ma sensu już roztrząsać - ale była to faktycznie istna seria grozy! Dlatego też po siódmym zeszycie zrezygnowałem (z dużym żalem) z dalszej współpracy przy tym komiksie. I dlatego (niestety) nie ma mnie w finałowym odcinku. Teraz mogę podejść do niego jako zwykły czytelnik i nie ukrywam, że jestem bardzo ciekawy zakończenia - na pewno DŻ 8 jest na mojej najbliższej liście zakupowej.
Przy okazji podziękowania dla Lucka za wspólną domożałobową hardkorową przygodę oraz namawianie do udziału w "ósemce", miło było wiedzieć że scenarzysta nadal mnie chce :) I przede wszystkim podziękowania dla Marka Rudowskiego, z którym poczyniłem trzy wspólne numery (5, 6, 7). To była niebywała frajda tuszować szkice tak zdolnego rysownika, nakładać tusz na kreskę, której - śmiało mogę powiedzieć - jestem fanem :) Dzięki, Marek - również za fair postawę w trudnym momencie! Mam nadzieję, że będzie jeszcze okazja na współpracę.
Tymczasem odnalazłem cz-b rysunek na okładkę pierwszego zeszytu...
... oraz wcześniejsze projekty rysunku, który miał otwierać zamykaną dziś serię (chyba nie pokazywałem ich nawet Luckowi, chyba)...
niedziela, 7 lipca 2013
Miś FiBi - GŁOSOWANIE
Od kilku dni trwa głosowanie na projekt maskotki Festiwalu Biegowego. Do finałowej piątki zakwalifikował się również stworzony przeze mnie Miś FiBi. Gdyby ktoś miał ochotę zagłosować na MASKOTKĘ nr 2, będę wdzięczny - wystarczy wejść TUTAJ i oddać swój cenny głos.
poniedziałek, 1 lipca 2013
THORGAL tom 34 - OKŁADKA
Staram się nie powielać postów, ale zamieszczona na blogu Tjalla okładka zrobiła na mnie spore wrażenie. I sam nie wiem dlaczego, ale powiało mi klimatem dawnych albumów Rosińskiego i Van Hamme'a (może to po prostu pokrewność barw z Między ziemią a światłem, a może coś więcej...). Z pewnością zaglądają do mnie również tacy, którzy nie odwiedzają Thorgalverse, więc choćby dla nich poniższa okłada (podobno "pierwsza wersja" - liczę że zostanie oficjalną):
Nowy, 34 album Thorgala, zatytułowany Kah-Aniel zapowiedziany jest przez Egmont na listopad.
PS. No i mamy finalną wersję okładki:
Nowy, 34 album Thorgala, zatytułowany Kah-Aniel zapowiedziany jest przez Egmont na listopad.
PS. No i mamy finalną wersję okładki:
środa, 26 czerwca 2013
Hachette vs. Egmont - part 2
Przy okazji premierowego albumu egmontowskiego Nowego DC, zdarzyło mi się porównać pierwszego Batmana (Trybunał Sów) z Wielką Kolekcją Komiksów Marvela. Wynik tej konfornatcji był wówczas zerojedynkowy. Nietoperz Snydera i Capullo miażdżył kolejne albumy, wydane przez Hachette - niektóre może niezbyt sprawiedliwie (jak w przypadku X-Men: Obdarowani, gdzie album stracił siłę ognia głównie ze względu na powtórkę), ale takie było moje subiektywne odczucie.
Dziś, gdy jestem po lekturze Supermana z New 52 oraz siedmiu kolejnych tomów od Hachette (łącznie 15), WKKM serwuje nockdown nie tylko ilościowy. Podobał mi się wyciszony (jak na superhero) Thor: Odrodzenie, świetnie przypomnieć sobie w HC Ostatnie Łowy Kravena (i poczuć, że komiks się nie zestarzał), Marvels jest klasą samą w sobie (choć dubel boli!), Punisher Ennisa i Dillona to dla mnie trafiona w dychę wizja Franka Castle. Jednak przede wszystkim ogromnym zaskoczeniem jest dla mnie Kapitan Ameryka: Zimowy Żołnierz rozbity na dwa tomy (11 i 14). Chyba wcześniej nie czytałem nic Eda Brubakera, ale od dziś będę brał komiksy tego pana w ciemno - wszak nie zawiódł w żadnym z 13 zeszytów tej historii. Świetnie się to czyta, jest akcja, kryminalny klimacik, ciekawie poprowadzona fabuła, świetne naturalne dialogi. Rysunki Eptinga przy przeglądaniu wydawały mi się średnie, ale podczas lektury zdecydowanie polubiłem tę kreskę. Więcej Eptinga w WKKM! :)
Z kolei Superman i Ludzie ze Stali to dla mnie spore rozczarowanie, tym bardziej, że dotychczas dobrze czytało mi się komiksy napisane przez Morrisona. Opowiadanie historii Clarka Kenta na nowo jest wg mnie potraktowane zbyt dosłownie - to raz. Dwa - wygląda to tak, jakby scenarzysta chciał upchać jak najwięcej wątków i kilkadziesiąt lat przygód Supermana streścić w jak najszybszym czasie - może, żeby pozbyć się balastu i móc rozwinąć skrzydła. Może, na razie zamiast skrzydeł mamy raczej betonowe buty, które ciągną na dół. Rysunki nie pomagają. Rags Morales jest dla mnie nowinką z oryginalną kreską i robi poniekąd dobry mętlik w dotychczasowym wizerunku Człowieka ze Stali - ale to nie do końca moja bajka, takie rysunki do mnie nie przemawiają. Andy Kubert natomiast zawodzi, widziałem lepsze rzeczy tego Pana.
Szkoda, że kolejne podejście Egmontu do Supermana nie napawa optymizmem. Liczę na to, że ludzie mają inny gust i dadzą Clarkowi szansę - wszak Superman: Na wszystkie pory roku nie sprzedał się zbyt dobrze, a moim zdaniem jest znakomity. Tymczasem z nadzieją na lepszą rozrywkę wypatruję kolejnej odsłony Nowego DC - w sierpniu pierwszy tom Ligi Sprawiedliwości Geoffa Johnsa i Jima Lee.
Dotychczas w starciu tytanów 1:1.
Dziś, gdy jestem po lekturze Supermana z New 52 oraz siedmiu kolejnych tomów od Hachette (łącznie 15), WKKM serwuje nockdown nie tylko ilościowy. Podobał mi się wyciszony (jak na superhero) Thor: Odrodzenie, świetnie przypomnieć sobie w HC Ostatnie Łowy Kravena (i poczuć, że komiks się nie zestarzał), Marvels jest klasą samą w sobie (choć dubel boli!), Punisher Ennisa i Dillona to dla mnie trafiona w dychę wizja Franka Castle. Jednak przede wszystkim ogromnym zaskoczeniem jest dla mnie Kapitan Ameryka: Zimowy Żołnierz rozbity na dwa tomy (11 i 14). Chyba wcześniej nie czytałem nic Eda Brubakera, ale od dziś będę brał komiksy tego pana w ciemno - wszak nie zawiódł w żadnym z 13 zeszytów tej historii. Świetnie się to czyta, jest akcja, kryminalny klimacik, ciekawie poprowadzona fabuła, świetne naturalne dialogi. Rysunki Eptinga przy przeglądaniu wydawały mi się średnie, ale podczas lektury zdecydowanie polubiłem tę kreskę. Więcej Eptinga w WKKM! :)
Z kolei Superman i Ludzie ze Stali to dla mnie spore rozczarowanie, tym bardziej, że dotychczas dobrze czytało mi się komiksy napisane przez Morrisona. Opowiadanie historii Clarka Kenta na nowo jest wg mnie potraktowane zbyt dosłownie - to raz. Dwa - wygląda to tak, jakby scenarzysta chciał upchać jak najwięcej wątków i kilkadziesiąt lat przygód Supermana streścić w jak najszybszym czasie - może, żeby pozbyć się balastu i móc rozwinąć skrzydła. Może, na razie zamiast skrzydeł mamy raczej betonowe buty, które ciągną na dół. Rysunki nie pomagają. Rags Morales jest dla mnie nowinką z oryginalną kreską i robi poniekąd dobry mętlik w dotychczasowym wizerunku Człowieka ze Stali - ale to nie do końca moja bajka, takie rysunki do mnie nie przemawiają. Andy Kubert natomiast zawodzi, widziałem lepsze rzeczy tego Pana.
Szkoda, że kolejne podejście Egmontu do Supermana nie napawa optymizmem. Liczę na to, że ludzie mają inny gust i dadzą Clarkowi szansę - wszak Superman: Na wszystkie pory roku nie sprzedał się zbyt dobrze, a moim zdaniem jest znakomity. Tymczasem z nadzieją na lepszą rozrywkę wypatruję kolejnej odsłony Nowego DC - w sierpniu pierwszy tom Ligi Sprawiedliwości Geoffa Johnsa i Jima Lee.
Dotychczas w starciu tytanów 1:1.
niedziela, 23 czerwca 2013
Dwa światy.. i trzeci prawdziwy
Dziwny dzień dzisiaj miałem... dzień jak nie co dzień, w pracy, rysunkowo. W zasadzie mało zrobiłem, a to co zrobiłem było czasochłonne. W upalny dzień taki miś powstał wesoły, kolorowy przyjemny:
A rysowanie to przeplatane było dwugodzinną drzemką (czy raczej odsypianiem zarwanej nocy przy biurku) i kilkoma podejściami do świata zagłady w The Last of Us (czasami posiadacze PS3 otrzymają coś na wyłączność, tak dla pewności, że wybór konsoli był trafnym wydatkiem...). Czekałem na gierkę już od kilku miesięcy, nie ukrywam wciągnięty w świat zombie przez Kirkmana i jego Żywe Trupy. Na razie odczucia mam mieszane, bo klimatu Kirkmana tu jednak nie ma, dostajemy raczej nieco bardziej mroczne Uncharted. Grafika jest bliźniacza do wspomnianej trylogii, ale nie ma się czemu dziwić, bo gra wyszła z tego samego studia.
Dziwny dzień... raczej nie lubię takich dni... chyba zanim pójdę spać zabiję jeszcze jakiegoś zombie (kurde, może to nawet zombie nie są)...
A rysowanie to przeplatane było dwugodzinną drzemką (czy raczej odsypianiem zarwanej nocy przy biurku) i kilkoma podejściami do świata zagłady w The Last of Us (czasami posiadacze PS3 otrzymają coś na wyłączność, tak dla pewności, że wybór konsoli był trafnym wydatkiem...). Czekałem na gierkę już od kilku miesięcy, nie ukrywam wciągnięty w świat zombie przez Kirkmana i jego Żywe Trupy. Na razie odczucia mam mieszane, bo klimatu Kirkmana tu jednak nie ma, dostajemy raczej nieco bardziej mroczne Uncharted. Grafika jest bliźniacza do wspomnianej trylogii, ale nie ma się czemu dziwić, bo gra wyszła z tego samego studia.
Dziwny dzień... raczej nie lubię takich dni... chyba zanim pójdę spać zabiję jeszcze jakiegoś zombie (kurde, może to nawet zombie nie są)...
piątek, 14 czerwca 2013
czwartek, 13 czerwca 2013
A co słychać u Pająka?
Superior Spider-Man okazał się bardziej inteligentnym czytadłem niż sądziłem po drugim numerze! Głównych zarzutów pod adresem początków tej historii nie wycofuję, ale śmiało mogę stwierdzić, że z każdym kolejnym zeszytem robi się ciekawiej i mniej przewidywalnie. Co więcej, wydaje mi się teraz, że schemat powrotu superbohatera zza grobu, został zgrabnie wykorzystany do jego celowego zrujnowania. Najnowszy dziesiąty zeszyt serii uspokaja nieco dotychczasowy motyw przewodni i przenosi środek ciężkości na inne wątki. Na chwilę (mam nadzieję) zrobiło się mniej soczyście, ale teraz już wierzę, że tylko na chwilę i jest to typowa cisza przed burzą.
No dobra, żeby nie za bardzo spoilerować napiszę tylko tyle, że ja tam nadal wierzę w Petera Parkera. Choć domyślam się, że skończy się to dwoma seriami - powrotem The Amazing Spider-Man i kontynuacją Superior Spider-Man. Trzeba będzie zbierać obie :) Cwany Marvel.
No dobra, żeby nie za bardzo spoilerować napiszę tylko tyle, że ja tam nadal wierzę w Petera Parkera. Choć domyślam się, że skończy się to dwoma seriami - powrotem The Amazing Spider-Man i kontynuacją Superior Spider-Man. Trzeba będzie zbierać obie :) Cwany Marvel.
wtorek, 11 czerwca 2013
Wolverine vs. gołębie - RETURNS cz. 5
Paski z gołębiami (i Wolverinem, rzecz jasna*) rozrosły się niekontrolowanie - na razie jest rozpisanych kilkanaście sztuk. A że rysuje się to szybko, w zjadliwych odstępach powinny trafiać na bloga. Matko, jeszcze zrobię z tego album!!!
* teoretycznie również z Henrykiem i Bonifacym, bądźcie cierpliwi!
Subskrybuj:
Posty (Atom)













