Uuuu... trochę dziura zrobiła się na blogu. Życie przyniosło istne chorobowe tornado, którego zwieńczeniem było tsunami w postaci norowirusa (zainteresowani sobie wyguglają, ale określenie "tsunami" nasuwa dobry trop), którym nota bene cała nasza trójka zaraziła się w szpitalu. Przymuszony do leżenia w łóżku, wychodząc już z całego tego sajgonu zaliczyłem piąty sezon Czasu honoru (polecam!), Habibi (wreszcie - szacun!), Strefę bezpieczeństwa Gorażde (początek trochę mnie rozczarował, ale kiedy przebrnąłem przez 1/3 albumu mocno dostałem po głowie treścią - polecam również). Udało mi się także nałożyć trochę tuszu i zakończyłem inkowanie pierwszego zeszytu World of Aghart i z rozpędu kontynuuję kolor. Zapewne już jutro wyhamuje mi tę zabawę praca... no ale cóż, fajnie, że coś się ruszyło. Trzymajcie kciuki!
czwartek, 25 kwietnia 2013
środa, 27 marca 2013
FISTASZKI 1965-1966 - okładka
Jako uzupełnienie niedawnego posta o Fistaszkach, okładka ósmego tomu, który pojawi się na naszym rynku 15 maja.
wtorek, 26 marca 2013
BATMAN - PRAWDA
Kilkanaście lat temu, chyba specjalnie na konkurs łódzkiej MFKi, zrobiłem jednoplanszówkę o Batmanie (przy okazji dołączam oficjalnie do grona niezadowolonych, krytykujących tegoroczny zabieg ze "sponsoringiem" tego zacnego konkursu) i całe lata przeleżał w szufladzie (przynajmniej nie przypominam sobie, aby poszedł kiedykolwiek gdziekolwiek drukiem). Nie wiem czy po 14 latach jestem mądrzejszy, bardziej pokorny, czy może mniej odważny, ale dziś podobnego shorta bym raczej nie poczynił... tak czy inaczej wypada mi tylko powtórzyć napis z odwrotu planszy: "Dedykowane Bobowi Kane'owi".
piątek, 22 marca 2013
Nadchodzą ósme "Fistaszki"
W połowie maja (dokładnie 15.) nakładem Naszej Księgarni pojawi się na polskim rynku kolejny tom Fistaszków Zebranych. Niemal 350-stronicowy album zawierał będzie paski i plansze z lat 1965 i 1966. Tym razem wstęp napisze Artur Andrus - i moim zdaniem decyzja o tym, aby przedmowami zajmowali się w Fistaszkach Polacy jest jak najbardziej trafiona. Wolę przeczytać kilka słów wstępu z odniesieniami do naszej polskiej mentalności i rzeczywistości.
O samych Fistaszkach napisano już wiele, i nie chciałbym powtarzać również sam siebie, ale.. czytając kolejny tom dobitnie dochodziła do mnie myśl, że przygody Snoopy'ego i gromadki dzieciaków są nie tyle zabawną i humorystyczną lekturą, co efektem znakomitej obserwacji ludzkiej natury. Schulz bardzo często za pośrednictwem swych bohaterów w ironiczny, a nawet kpiarski sposób obnaża ludzką głupotę i prostactwo. Czasami aż nadto punktuje żałosne przywary, które ludzie nabywają, by (o ironio) być kimś lepszym. No i jeszcze jedna refleksja - uderzyła mnie ponownie ponadczasowość wielu treści, gdy w pewnym momencie mój wzrok powędrował na dół strony i napotkał napis: "marzec 1963". Równe 50 lat temu Charles Schulz siedział gdzieś w Stanach i tworzył te właśnie historie :)
Dziewiąty tom również jest potwierdzony w planach Naszej Księgarni - pojawi się w październiku. Szkoda, że wydawca nie przyspieszy tempa wydawniczego, bo zebranie wszystkich "zebranych" Fistaszków zajmie nam ładnych parę lat. Moim zdaniem rynek wchłonąłby albumy z większą częstotliwością - większość kupujących to z pewnością kolekcjonerzy (komiksu, Fistaszków, sentymentalnych motywów), którzy tak czy inaczej kupią każdy kolejny album. Długi okres oczekiwania na każdy kolejny tom (i komplet) może spowodować skutek odwrotny i zniechęcenie (poprzez oczekiwanie na całość).
O samych Fistaszkach napisano już wiele, i nie chciałbym powtarzać również sam siebie, ale.. czytając kolejny tom dobitnie dochodziła do mnie myśl, że przygody Snoopy'ego i gromadki dzieciaków są nie tyle zabawną i humorystyczną lekturą, co efektem znakomitej obserwacji ludzkiej natury. Schulz bardzo często za pośrednictwem swych bohaterów w ironiczny, a nawet kpiarski sposób obnaża ludzką głupotę i prostactwo. Czasami aż nadto punktuje żałosne przywary, które ludzie nabywają, by (o ironio) być kimś lepszym. No i jeszcze jedna refleksja - uderzyła mnie ponownie ponadczasowość wielu treści, gdy w pewnym momencie mój wzrok powędrował na dół strony i napotkał napis: "marzec 1963". Równe 50 lat temu Charles Schulz siedział gdzieś w Stanach i tworzył te właśnie historie :)
Dziewiąty tom również jest potwierdzony w planach Naszej Księgarni - pojawi się w październiku. Szkoda, że wydawca nie przyspieszy tempa wydawniczego, bo zebranie wszystkich "zebranych" Fistaszków zajmie nam ładnych parę lat. Moim zdaniem rynek wchłonąłby albumy z większą częstotliwością - większość kupujących to z pewnością kolekcjonerzy (komiksu, Fistaszków, sentymentalnych motywów), którzy tak czy inaczej kupią każdy kolejny album. Długi okres oczekiwania na każdy kolejny tom (i komplet) może spowodować skutek odwrotny i zniechęcenie (poprzez oczekiwanie na całość).
środa, 20 marca 2013
Mocne uderzenie Egmontu
Egmont potwierdza silne wejście w amerykańskich superherosów. Po kilku celnych strzałach z Batmanem, wydawnictwo postawiło na nowe otwarcie DC i wprowadzenie na nasz rynek linii NEW 52 - na razie w postaci 4 tytułów: Batman, Batman - Detective Comics, Superman oraz JLA, pod wspólnym polskim szyldem NOWE DC COMICS. Komiksy ukazywać się będą w postaci niemal 200-stronicowych twardookładkowych albumów - średnio raz na półtora miesiąca.
Fani amerykańskich komiksów mogą czuć się usatysfakcjonowani - Hachette weszło z Wielką Kolekcją Komiksów Marvela, Egmont zaserwował nam nową odsłonę DC. Konotacji pomiędzy tymi dwoma przedsięwzięciami jest więcej i zapewne nie bez przyczyny Egmont nazywa swoje NOWE DC COMICS... kolekcją :) Osobiście dodałem do tego restart oryginalnych serii z MARVEL NOW i brakuje mi tylko konkretnej reprezentacji Image Comics. Swoją drogą, może to byłoby dobre rozwiązanie dla Muchy, która podejmując współpracę z Hachette oficjalnie wycofała się z Marvela na najbliższe dwa lata. Komiksy takie jak Savage Dragon Larsena czy Invincible Kirkmana i Ottleya z pewnością znalazłyby spore grono nabywców. Uparłbym się, że kolejna odsłona Spawna również (jeśli nie bezpośrednia kontynuacja, to może nowe otwarcie z Szymonem Kudrańskim - czyli numery od 201 wzwyż...)
Dotychczas ukazało się osiem tomów WKKM i jeden album NOWEGO DC. Z przedsięwzięcia Hachette bardzo się cieszę (dochodzi tu aspekt czytelnika-kolekcjonera), ale jak na razie dostajemy w większości albo powtórki albo historie mocno naznaczone upływem czasu (lub miks tych atrybutów). Mutanci Claremnota i Byrne'a (czyli m.in. Mroczna Phoenix z WKKM tom 6) wciągnęli mnie w świat X-Menów. Ale było to dobre 20 lat temu. Poza tym nie mam czasu i ochoty zagłębiać się trzeci raz w tę samą lekturę. Kolekcja Hachette jest więc naznczona powtórkami i nadgryziona zębem czasu. Batman - Trybunał sów pod tym względem jest zdecydowanym przeciwieństwem i bije WKKM na głowę. Nie jest to jakieś wysublimowane, niewiarygodnie ambitne dzieło, ale ja bardzo lubię dobre typowo amerykańskie komiksy z ciekawą grafiką i dynamiczną akcją. Batman Snydera i Capullo ma w sobie świeżość i godnie reprezentuje gatunek superhero. Rysunki pana Grega przed wieloma laty próbowały naśladować Jima Lee (bez dobrych efektów), później odnalazły się w przygodach Ala Simmonsa i stylistyce Todda McFarlane'a, gdzie Capullo ukształtował swoją łapę na wysokim poziomie. Nowa wersja Batmana ma nieco mrocznego charakteru Spawna, ale jest też po części udanym powrotem do krechy Jima Lee. Rysunki i kolory w Trybunale sów baaardzo mi odpowiadają. Z tym większym zainteresowaniem wyczekiwał będę nowego Detective Comics (8 kwietnia), Supermana (3 czerwca), JLA (sierpień) i drugiego Batmana (październik).
Fani amerykańskich komiksów mogą czuć się usatysfakcjonowani - Hachette weszło z Wielką Kolekcją Komiksów Marvela, Egmont zaserwował nam nową odsłonę DC. Konotacji pomiędzy tymi dwoma przedsięwzięciami jest więcej i zapewne nie bez przyczyny Egmont nazywa swoje NOWE DC COMICS... kolekcją :) Osobiście dodałem do tego restart oryginalnych serii z MARVEL NOW i brakuje mi tylko konkretnej reprezentacji Image Comics. Swoją drogą, może to byłoby dobre rozwiązanie dla Muchy, która podejmując współpracę z Hachette oficjalnie wycofała się z Marvela na najbliższe dwa lata. Komiksy takie jak Savage Dragon Larsena czy Invincible Kirkmana i Ottleya z pewnością znalazłyby spore grono nabywców. Uparłbym się, że kolejna odsłona Spawna również (jeśli nie bezpośrednia kontynuacja, to może nowe otwarcie z Szymonem Kudrańskim - czyli numery od 201 wzwyż...)
Dotychczas ukazało się osiem tomów WKKM i jeden album NOWEGO DC. Z przedsięwzięcia Hachette bardzo się cieszę (dochodzi tu aspekt czytelnika-kolekcjonera), ale jak na razie dostajemy w większości albo powtórki albo historie mocno naznaczone upływem czasu (lub miks tych atrybutów). Mutanci Claremnota i Byrne'a (czyli m.in. Mroczna Phoenix z WKKM tom 6) wciągnęli mnie w świat X-Menów. Ale było to dobre 20 lat temu. Poza tym nie mam czasu i ochoty zagłębiać się trzeci raz w tę samą lekturę. Kolekcja Hachette jest więc naznczona powtórkami i nadgryziona zębem czasu. Batman - Trybunał sów pod tym względem jest zdecydowanym przeciwieństwem i bije WKKM na głowę. Nie jest to jakieś wysublimowane, niewiarygodnie ambitne dzieło, ale ja bardzo lubię dobre typowo amerykańskie komiksy z ciekawą grafiką i dynamiczną akcją. Batman Snydera i Capullo ma w sobie świeżość i godnie reprezentuje gatunek superhero. Rysunki pana Grega przed wieloma laty próbowały naśladować Jima Lee (bez dobrych efektów), później odnalazły się w przygodach Ala Simmonsa i stylistyce Todda McFarlane'a, gdzie Capullo ukształtował swoją łapę na wysokim poziomie. Nowa wersja Batmana ma nieco mrocznego charakteru Spawna, ale jest też po części udanym powrotem do krechy Jima Lee. Rysunki i kolory w Trybunale sów baaardzo mi odpowiadają. Z tym większym zainteresowaniem wyczekiwał będę nowego Detective Comics (8 kwietnia), Supermana (3 czerwca), JLA (sierpień) i drugiego Batmana (październik).
poniedziałek, 18 marca 2013
FOTOSTORY - Dokładki nie będzie
Mimo, że scenariusz do Fotostory uważam za najlepszy produkt komiksowy Lucka, nie narzekam, że nie miałem okazji go narysować. Bo praca rysownika nad takim komiksem to mocna orka. Słowa uznania więc należą się również Rafałowi Trejnisowi, który spisuje się co prawda bez wystarzałów i fajerwerków, ale odwala kawał solidnej komiksowej roboty - spróbujcie narysować ponad 200 stron komiksu, w którym właściwie nie ma scen akcji, a przytłaczająca część kadrów przedstawia "gadające głowy". Rafałowi udało się to bardzo dobrze, nie zniechęcił do kolejnych stron ani czytelnika ani siebie - co z kolei jest bez wątpienia również zasługą dobrego scenariusza.
A skoro wracamy do treści... Nie byłem w Anglii za pracą, nie uczestniczyłem osobiście w londyńskiej emigracji, światopogląd i postawy niektórych bohaterów (a zapewne i autorów) często mam wyraźnie inne. A jednak Fotostory dotyczy mnie bardziej niż kultowe Osiedle Swoboda Śledzia. To na wskroś obyczajowa historia, jakiej w naszym pięknym kraju (bez ironii - zajrzyjrzyjcie do Lublina, Gdańska, albo pobliskiego lasu) nie było! Postacie w tym komiksie są żywe, soczyste, charakterne. Udało się Luckowi poczynić coś, czego dotychczas nie widziałem w jego fabułach. Nawet Leszek (w Przygodach Leszka), który jest przecież mocno określoną osobowością, nie miał w sobie tyle prawdy co Bern, Kaśka, Mikołaj, Gośka czy nawet Ridż! Był kreacją, konwencją, lalką, odgrywającą pewną rolę. Być może bohaterowie Fotostory są bardziej realni ze względu na swoje pierwowzory z rzeczywistości (nie mam pojęcia jak mocno odwzorowane i osadzone na prawdziwych osobach). Gdybam. Bo szukam powodu, który spowodował, że scenarzysta tego fajnego komiksu wykonał skok w swojej komiksowej profesji. Niedawno o takich przełomach w wykonaniu rysowanika pisał na swym blogu Śledziu. Najwidoczniej scenarzyści mają podobnie :) Gratuluję i POLECAM!
piątek, 1 marca 2013
SIECIAKI - coś nowego
Nowy oryginalny rysunek, który poleciał do Kupującego Sieciaki na moich aukcjach. Tym razem jest to wariacja/nowa wersja tuszu okładki pierwszego zeszytu.
Aktualnie zamykam handel obwoźny, ale można wypatrywać infa na blogu - na pewno dam tu znać o kolejnych aukcjach.
Aktualnie zamykam handel obwoźny, ale można wypatrywać infa na blogu - na pewno dam tu znać o kolejnych aukcjach.
środa, 20 lutego 2013
MARVEL NOW
Marvel Now, czyli restart flagowych serii Domu Pomysłów, to świetny moment na rozpoczęcie przygody z amerykańskimi seriami, tym bardziej w odniesieniu do polskiego rynku, gdzie od lat trwa posucha w zeszytówkach. Skusiłem się na trzy tytuły i wrażenie obcowania na bieżąco z przygodami amerykańskich superherosów w części przywraca odczucie młodzieńczego zaczytania w komiksach TM-Semic.
Zdecydowałem się na nowego Spider-Mana, robiąc sobie odpowiednie wejście jubileuszowym The Amazing Spider-Man nr 700. Zapewne słyszeliście już, że to zeszyt, który przynosi spore zmiany w historii jednego z największych bohaterów Marvela (czytaj: nowym Spider-Manem zostaje Doctor Octopus!).
Pierwszy zeszyt nowego, szybszego i silniejszego The Superior Spider-Mana prezentuje ciekawą, dynamiczną, w niektórych momentach nawet naznaczoną cechami szkicu, kreskę Ryana Stegmana (kolor Delgado) - podobno tylko na trzy zeszyty, szkoda. Odpowiedzialny za scenariusz Dan Slott serwuje nam m.in. nową Złowieszczą Szóstkę i konfrontuje nowego Człowieka Pająka z jego wyborami. Dla fanów Spidera rzecz na pewno godna polecenia!
Czytający uważnie mojego bloga zapewne wiedzą, że stoję po stronie zdecydowanych zwolenników kreski Johna Romity Juniora (Przedwieczni, Wolverine: Wróg Publiczny, Spider-Man: Powrót do domu). I choć nigdy nie robiła na mnie wrażenia postać Kapitana Ameryki, właśnie ze względu na nazwisko rysownika zdecydowałem się na ten tytuł. Mam więc w kolekcji pierwsze trzy zeszyty nowej serii Captain America i jestem w pełni ustatysfakcjonowany zarówno stroną graficzną, jak i historią. Szkice Romity tuszuje Klaus Janson, a naprawdę dobre kolory kładzie Dean White (są luźne, nieco malarskie, a tam gdzie trzeba fajnie podkreślają kierunki kreski JRJ). Fabuła pełną gębą fantastyczna, czerpie z klasycznych motywów tego gatunku i historii serii, ale stara się położyć nacisk na osobowość głównego bohatera, powracając do najmłodszych lat Steve'a Rogersa i stawiając w zupełnie nietypowej dla superherosa roli - autorem scenariusza jest Rick Remender.
Trzecią serią jest All New X-Men (Bendis, Immonen, Grawbadger), o której na razie powiedzieć mogę tyle, że ma bardziej śliski papier od dwóch poprzednich serii ;) Jestem jeszcze przed lekturą, a gdyby Bendis nie dał tym razem rady, z chęcią wymienię ten tytuł na Uncanny X-Men, współtworzony przez Chrisa Bachalo (również do scenaiusza Bendisa), który startuje w tym miesiącu.
Kusi mnie jeszcze nowe Thunderbolts, szczególnie nazwiskiem rysownika (Steve Dillon - Kaznodzieja) i zebraną ekipą bohaterów, która zapowiada sie nad wyraz soczyście: Punisher, Venom, Elektra, Deadpool oraz Red Hulk.
No cóż, fajnie powrócić do zeszytówek :) Polecam - w prosty sposób możecie kupić Marvel NOW! w polskich internetowych sklepach: Multiversum lub Atom Comics.
PS. Jestem już po lekturze All New X-Men nr 1 - Bendis zdecydowanie daje radę :), rysunki Immonena również bardzo przyjemne. Motywy typowo x-menowe, czyli oparte na wzajemnych uprzedzeniach mutantów i ludzi, tolerancji i zrozumieniu inności. Trochę się pozmieniało w świecie wychowanków Xaviera - rotacje w składach, poglądach, przywództwach, relacjach - ale ciągle jakby grano to samo (no niemalże jak w Modzie na sukces) - ale to tylko amerykańska zeszytówka, typowa komiksowa telenowela z superludźmi, ciekawa i atrkacyjna tym razem. Ten zeszyt to dosłowny powrót do przeszłości. Na razie zostaję przy wszystkich trzech seriach.
Zdecydowałem się na nowego Spider-Mana, robiąc sobie odpowiednie wejście jubileuszowym The Amazing Spider-Man nr 700. Zapewne słyszeliście już, że to zeszyt, który przynosi spore zmiany w historii jednego z największych bohaterów Marvela (czytaj: nowym Spider-Manem zostaje Doctor Octopus!).
Pierwszy zeszyt nowego, szybszego i silniejszego The Superior Spider-Mana prezentuje ciekawą, dynamiczną, w niektórych momentach nawet naznaczoną cechami szkicu, kreskę Ryana Stegmana (kolor Delgado) - podobno tylko na trzy zeszyty, szkoda. Odpowiedzialny za scenariusz Dan Slott serwuje nam m.in. nową Złowieszczą Szóstkę i konfrontuje nowego Człowieka Pająka z jego wyborami. Dla fanów Spidera rzecz na pewno godna polecenia!
Czytający uważnie mojego bloga zapewne wiedzą, że stoję po stronie zdecydowanych zwolenników kreski Johna Romity Juniora (Przedwieczni, Wolverine: Wróg Publiczny, Spider-Man: Powrót do domu). I choć nigdy nie robiła na mnie wrażenia postać Kapitana Ameryki, właśnie ze względu na nazwisko rysownika zdecydowałem się na ten tytuł. Mam więc w kolekcji pierwsze trzy zeszyty nowej serii Captain America i jestem w pełni ustatysfakcjonowany zarówno stroną graficzną, jak i historią. Szkice Romity tuszuje Klaus Janson, a naprawdę dobre kolory kładzie Dean White (są luźne, nieco malarskie, a tam gdzie trzeba fajnie podkreślają kierunki kreski JRJ). Fabuła pełną gębą fantastyczna, czerpie z klasycznych motywów tego gatunku i historii serii, ale stara się położyć nacisk na osobowość głównego bohatera, powracając do najmłodszych lat Steve'a Rogersa i stawiając w zupełnie nietypowej dla superherosa roli - autorem scenariusza jest Rick Remender.
Trzecią serią jest All New X-Men (Bendis, Immonen, Grawbadger), o której na razie powiedzieć mogę tyle, że ma bardziej śliski papier od dwóch poprzednich serii ;) Jestem jeszcze przed lekturą, a gdyby Bendis nie dał tym razem rady, z chęcią wymienię ten tytuł na Uncanny X-Men, współtworzony przez Chrisa Bachalo (również do scenaiusza Bendisa), który startuje w tym miesiącu.
Kusi mnie jeszcze nowe Thunderbolts, szczególnie nazwiskiem rysownika (Steve Dillon - Kaznodzieja) i zebraną ekipą bohaterów, która zapowiada sie nad wyraz soczyście: Punisher, Venom, Elektra, Deadpool oraz Red Hulk.
No cóż, fajnie powrócić do zeszytówek :) Polecam - w prosty sposób możecie kupić Marvel NOW! w polskich internetowych sklepach: Multiversum lub Atom Comics.
PS. Jestem już po lekturze All New X-Men nr 1 - Bendis zdecydowanie daje radę :), rysunki Immonena również bardzo przyjemne. Motywy typowo x-menowe, czyli oparte na wzajemnych uprzedzeniach mutantów i ludzi, tolerancji i zrozumieniu inności. Trochę się pozmieniało w świecie wychowanków Xaviera - rotacje w składach, poglądach, przywództwach, relacjach - ale ciągle jakby grano to samo (no niemalże jak w Modzie na sukces) - ale to tylko amerykańska zeszytówka, typowa komiksowa telenowela z superludźmi, ciekawa i atrkacyjna tym razem. Ten zeszyt to dosłowny powrót do przeszłości. Na razie zostaję przy wszystkich trzech seriach.
sobota, 16 lutego 2013
ZIARNKO PRAWDY - graf
Świeżo wypieczony rysunek w albumie Ziarnko prawdy. Komiks kilka lat wstecz poczyniłem do scenariusza Jerzego Szyłaka.
Na moim Allegro można znaleźć kilka podobnych aukcji - klikajcie TUTAJ.
Na moim Allegro można znaleźć kilka podobnych aukcji - klikajcie TUTAJ.
czwartek, 14 lutego 2013
TOP 10 - 2012
Na początku stycznia zapowiadałem moje TOP 10 ubiegłego roku. Ani się obejrzałem, a już mamy połowę lutego - pora więc nadrobić zaległości i choćby w kilku zdaniach napisać, które komiksy wydane w Polsce w ciągu 12 miesięcy 2012 roku zrobiły na mnie wrażenie. Kolejność na liście przypadkowa.
1. ALL-STAR SUPERMAN
Bardzo fajna cegła z Supermanem - Morrison i Quitely wzięli na warsztat ikonę superbohaterskiego komiksu i dali radę. Jedyne co minusuje u mnie w odbiorze to zbyt surowe kolory. Cieszy, że Mucha zdecydowała się na publikację tego obszernego albumu. I fakt, że w poprzednim roku systematycznie wydawała ciekawe porządne komiksy zza oceanu.
2. FISTASZKI
W ubiegłym roku Nasza Księgarnia oddała do rąk czytelników dwa kolejne tomy, zbierające sztandarową i kultową serię Schulza. Nie mogło zabraknąć w zestawieniu tego tytułu, z wielu powodów, wśród których kilka świadczy o jego jakości. Ale tak czy inaczej, nie wypada pominąć w takim miejscu Fistaszków - to kawał pięknej historii komiksu.

3. SZKICOWNIK ŚLEDZIA
Pozycja nieco mniej standardowa, bo komiksu jako takiego w niej nie znajdziemy. Ale dla komiksiarzy w kraju rzecz nie do zastąpienia. Zaskoczyła mnie ilość publikowanego materiału i zaangażowanie Śledzia w stworzenie tego zbiorku - świetne rysunki, solidna garść ciekawostek i jak zwykle dobra "publicystyka" autora to zdecydowane atuty drugiego Szkicownika.
4. KAJTEK I KOKO W KOSMOSIE (wyd. III)
Nie ma co pisać, trzeba przeczytać. Silna pozycja w TOP 10.
5. REWOLUCJE WE MGLE
To w moim TOP 10 jedyny polski komiks, który miał premierę w ubiegłym roku. Mateusz Skutnik robi świetną robotę bez gadania, zapowiadania i pitolenia - zazdroszczę samodyscypliny. Co ważne Rewolucje z albumu na album są coraz lepsze - graficznie rysownik przechodzi kolejne poziomy, odnajdując w każdym tomie nowe graficzne rozwiązania. Scenariuszowo również ciągle udaje się utrzymać "rewolucyjność". I tu brawa dla Jerze Szyłaka, który z wyczuciem wpisał się w klimat serii. Nie kojarzę genezy Rewolucji, ale jeśli aktualny scenarzysta nie maczał w niej swych palców (pomysłów), to tym większy szacunek za wejście w oryginalny świat Skutnika.

6. WIELKA KOLEKCJA KOMIKSÓW MARVELA
Tym razem polecam i ujmuję jako całość, bo to mocne wydarzenie na naszym komiksowym rynku. Mam tylko nadzieję, że za rok będę mógł w podobnym zestawieniu zamieścić kilka pojedynczych albumów.

7. BLUEBERRY III
Świetnie, że Egmont ciągnie dalej przygody porucznika Blueberry'ego - minęliśmy już zatem półmetek i mamy po polsku 15 z 28 tomów serii. Mimo upływu lat, świetnie czyta się ten rasowy western. I równie dobrze ogląda. Zdecydowanie polecam.
8. ŻYWE TRUPY
Nadal najlepsza komiksowa seria na polskim rynku, choć wydawca skutecznie próbuje do niej zniechęcić coraz gorszym przekładem - ilość literówek i błędów w ostatnim tomie, to chyba swoisty komiksowy rekord. Coś tytuł Kirkmana ma pod górkę u nas w kraju, bo dystrybutorzy filmów dotychczas olewają serial, a żaden z wydawców gier nie zdecydował się na sprowadzenie do Polski ciekawej przygodówki, nie wspominając o planszówce. No cóż... polecam i czekam na lepsze czasy dla fanów THE WALKING DEAD nad Wisłą.
Tak wygląda moja dziesiątka, choć sporo komiksów z 2012 stoi jeszcze na półkach i czeka na lekturę. Inne o mały włos nie znalazły się w dziesiątce, choć kolejnego dnia mógłbym mieć dla nich więcej przekonania i umieścić w moim TOP 10 kosztem innych tytułów. Wspomnę tylko Habibi (o którym pisałem już tutaj), czy zachwalanego przez wielu Daytripera, wznowienia Kleksów, nowe Thorgale, kolejne tomy Pluto, piątego Koziorożca, Baśnie, Orbitala (szczególnie pierwszego), Dzieci i ludzie, Rycerze Świętego Wita i drugie Fotostory (które mam nadzieję jest tak dobre jak pierwsze).
Wystarczyłoby tych tytułów, żeby wywrócić moje TOP 10 2012 do góry nogami.
1. ALL-STAR SUPERMANBardzo fajna cegła z Supermanem - Morrison i Quitely wzięli na warsztat ikonę superbohaterskiego komiksu i dali radę. Jedyne co minusuje u mnie w odbiorze to zbyt surowe kolory. Cieszy, że Mucha zdecydowała się na publikację tego obszernego albumu. I fakt, że w poprzednim roku systematycznie wydawała ciekawe porządne komiksy zza oceanu.
2. FISTASZKI W ubiegłym roku Nasza Księgarnia oddała do rąk czytelników dwa kolejne tomy, zbierające sztandarową i kultową serię Schulza. Nie mogło zabraknąć w zestawieniu tego tytułu, z wielu powodów, wśród których kilka świadczy o jego jakości. Ale tak czy inaczej, nie wypada pominąć w takim miejscu Fistaszków - to kawał pięknej historii komiksu.

3. SZKICOWNIK ŚLEDZIA
Pozycja nieco mniej standardowa, bo komiksu jako takiego w niej nie znajdziemy. Ale dla komiksiarzy w kraju rzecz nie do zastąpienia. Zaskoczyła mnie ilość publikowanego materiału i zaangażowanie Śledzia w stworzenie tego zbiorku - świetne rysunki, solidna garść ciekawostek i jak zwykle dobra "publicystyka" autora to zdecydowane atuty drugiego Szkicownika.
4. KAJTEK I KOKO W KOSMOSIE (wyd. III)Nie ma co pisać, trzeba przeczytać. Silna pozycja w TOP 10.
5. REWOLUCJE WE MGLETo w moim TOP 10 jedyny polski komiks, który miał premierę w ubiegłym roku. Mateusz Skutnik robi świetną robotę bez gadania, zapowiadania i pitolenia - zazdroszczę samodyscypliny. Co ważne Rewolucje z albumu na album są coraz lepsze - graficznie rysownik przechodzi kolejne poziomy, odnajdując w każdym tomie nowe graficzne rozwiązania. Scenariuszowo również ciągle udaje się utrzymać "rewolucyjność". I tu brawa dla Jerze Szyłaka, który z wyczuciem wpisał się w klimat serii. Nie kojarzę genezy Rewolucji, ale jeśli aktualny scenarzysta nie maczał w niej swych palców (pomysłów), to tym większy szacunek za wejście w oryginalny świat Skutnika.

6. WIELKA KOLEKCJA KOMIKSÓW MARVELA
Tym razem polecam i ujmuję jako całość, bo to mocne wydarzenie na naszym komiksowym rynku. Mam tylko nadzieję, że za rok będę mógł w podobnym zestawieniu zamieścić kilka pojedynczych albumów.

7. BLUEBERRY III
Świetnie, że Egmont ciągnie dalej przygody porucznika Blueberry'ego - minęliśmy już zatem półmetek i mamy po polsku 15 z 28 tomów serii. Mimo upływu lat, świetnie czyta się ten rasowy western. I równie dobrze ogląda. Zdecydowanie polecam.
8. ŻYWE TRUPYNadal najlepsza komiksowa seria na polskim rynku, choć wydawca skutecznie próbuje do niej zniechęcić coraz gorszym przekładem - ilość literówek i błędów w ostatnim tomie, to chyba swoisty komiksowy rekord. Coś tytuł Kirkmana ma pod górkę u nas w kraju, bo dystrybutorzy filmów dotychczas olewają serial, a żaden z wydawców gier nie zdecydował się na sprowadzenie do Polski ciekawej przygodówki, nie wspominając o planszówce. No cóż... polecam i czekam na lepsze czasy dla fanów THE WALKING DEAD nad Wisłą.
9. USAGI - POLOWANIE NA LISA
Oczekując na najnowszy tom Usagiego spodziewałem się kolejnego bardzo dobrego albumu z przygodami Królika-Samuraja. A otrzymałem jeden z najlepszych (jeśli nie najlepszy!) tom całej serii. Jeżeli jest ktoś jeszcze nie przekonany do komiksu Stana Sakai, polecam Polowanie na lisa - lektura poprzednich tomów nie jest konieczna, spokojnie można później dokupić poprzednie albumy (bo, że będziecie chcieli dokupić, nie mam wątpliwości).
10. RÓD M
Niby kolejna nawalanka z mutantami, kolejny przeskok w historii Marvela, a jednak komiks zdecydowanie wystaje ponad amerykańską średnią. Jeśli nie lubicie trykociarzy, zapewne nic Was do tego albumu nie przekona, bo to czytej rasy superbohaterszczyzna. Jednak wysokich lotów, dawno nie czytałem tak zgrabnie napisanej i narysowanej historii z X-ludźmi (poprzednio chyba X-Men Obdarowani). Brawo, Mucha!
Niby kolejna nawalanka z mutantami, kolejny przeskok w historii Marvela, a jednak komiks zdecydowanie wystaje ponad amerykańską średnią. Jeśli nie lubicie trykociarzy, zapewne nic Was do tego albumu nie przekona, bo to czytej rasy superbohaterszczyzna. Jednak wysokich lotów, dawno nie czytałem tak zgrabnie napisanej i narysowanej historii z X-ludźmi (poprzednio chyba X-Men Obdarowani). Brawo, Mucha!
Tak wygląda moja dziesiątka, choć sporo komiksów z 2012 stoi jeszcze na półkach i czeka na lekturę. Inne o mały włos nie znalazły się w dziesiątce, choć kolejnego dnia mógłbym mieć dla nich więcej przekonania i umieścić w moim TOP 10 kosztem innych tytułów. Wspomnę tylko Habibi (o którym pisałem już tutaj), czy zachwalanego przez wielu Daytripera, wznowienia Kleksów, nowe Thorgale, kolejne tomy Pluto, piątego Koziorożca, Baśnie, Orbitala (szczególnie pierwszego), Dzieci i ludzie, Rycerze Świętego Wita i drugie Fotostory (które mam nadzieję jest tak dobre jak pierwsze).
Wystarczyłoby tych tytułów, żeby wywrócić moje TOP 10 2012 do góry nogami.
Subskrybuj:
Posty (Atom)













