WOJENNA ODYSEJA ANTKA SREBRNEGO

piątek, 25 stycznia 2013

BURHAR i LIMEON - szkice

Na blogu KOMIKSY DLA DZIECI fruwają od czasu do czasu kolejne odcinki Burhara i Limeona. Komiks ukazywał się kilka lat temu w czasopiśmie Hop i Siup. Poniżej prezentuję szkice głównych oraz drugoplanowych postaci - niektóre z nich nie miały dotychczas okazji wystąpić w narysowanych odcinkach. Może kiedyś... liczę, że będzie jeszcze okazja wrócić z tym komiksem na jakieś dziecięce łamy.

czwartek, 10 stycznia 2013

TADAM!

Przedwczoraj pojawił się w mieście nowy superbohater! Trzeba zapiąć pasy i przygotować na moc niesamowitych przygód - bo to zdecydowanie dzieło mojego dotychczasowego życia :)

poniedziałek, 7 stycznia 2013

Z życia Echomana

Z życia Echomana - chyba właśnie taki tytuł nosił cykl, tworzonych przeze mnie satyrycznych rysunków, publikowanych jeszcze w latach 90-tych w lokalnej prasie. Pomysł na tego posta zrodził się w momencie, gdy wśród innych modelinowych ludzików (które prezentowałem TUTAJ), odnalazłem również figurkę Echomana. To dobra okazja, żeby napisać kilka słów o tej historii z przeszłości, która była ważnym etapem na mojej komiksowej drodze.


Do gazety trafiłem przez remiks różnych przedziwnych "przypadków", rozmów, decyzji i w pewien zimowy wieczór zostałem umówiony na rozmowę z redaktorem naczelnym tygodnika Echo Tomaszowa. Miałem wtedy 16 lub 17 lat i była to moja pierwsza zarobkowa robota (pomijam rysunek za kasę, wykonany na zlecenie kolegi z podstawówki, sprzedawanie butelek na skupie oraz kilka dniówek w pracy taty, gdzie próbowałem swych sił jako kasjer w hurtowni materiałów budowlanych - strasznie stresujące było wystawianie faktur, kiedy trzeba było poprawnie usłyszeć i wpisać dane osobowe kupującego). Tygodnik wydawany był przez właściciela lokalnej telewizji, stał dość dobrze na rynku, miał plany rozwoju i kolorową okładkę. Pamiętam, że było to dla mnie duże przeżycie, tata podwiózł mnie na spotkanie polonezem i zabrałem ze sobą teczkę rysunków, które nijak miały się do pracy, jaką mi zaproponowano.

Przez niemal trzy lata co tydzień robiłem rysunek, komentujący rzeczywistość - czasami lokalną, czasami jakieś ważne wydarzenia krajowe lub globalne. Robiłem rysunek, a właściwie trzy całkiem inne - tak, aby redaktor miał w czym wybierać. Dla mnie jako licealisty była to niezła szkoła życia/pracy, szczególnie w czasach, gdy internet kojarzył mi się z niczym lub co najwyżej z kilkoma zbędnymi stronami w internetowej kafejce. A o telefonach komórkowych słyszałem tylko wówczas, gdy rodzice opowiadali o znajomym biznesmenie, wracającym do kraju po kilku latach pracy za oceanem. Nieraz więc musiałem kilka razy dziennie biegać do siedziby redakcji, by zastać szefa i przedstawić swoje pomysły lub spędzać godziny na oczekiwaniu jego osoby. Wówczas bywało, że jako gnojek byłem poniewierany argumentami starszych (lub dużo starszych) publicystów i felietonistów - niekiedy słusznie, niekiedy mieli się na kim wyżyć. Ale trafiła się również pierwsza w życiu rozgrywka sieciowa w Duke Nukem, gdy późnym wieczorem grafik składający gazetę wykorzystał obecność młokosów mocno zainteresowanych takim tematem i zaprosił mnie i moich kumpli (których wciągnąłem do gazety, ale to inna bajka) do rozgrywki na kilku redakcyjnych kompach. Było to przeżycie niemal na miarę mojej pierwszej PC-towej gry na Atari - Sky & ... (nie pamiętam jak to się zwało... gdyby ktoś miał jakiś na tytuł gry, w której łaziło się ludzikiem - oczywiście strasznie pikselowym - po wyspie i zbierało części chyba jakiejś rakiety czy działa; lub info gdzie coś takiego można wyszperać w sieci, mile widziany komentarz).

Czasami rysunki były dobre i trafne, czasami otrzymywałem odpowiedź, że któryś z podjętych tematów jest ok, ale źle rozegrany - musiałem więc wracać do domu i zamiast kuć na sprawdzian z biologii wymyślać nowy rysunek do gazety. Co uważam wyszło mi na dobre. Jeśli czas naglił, siedziałem z tym wymyślaniem w redakcji, i był to czynnik niezbyt sprzyjający (szczególnie bardzo miłe Panie, ciągle zaglądające przez ramię z hasłem "o jak Ty ładnie rysujesz").

Oprócz kolosalnego jak na tamte młode czasy doświadczenia (różnorodnego), każdy miesiąc pracy przynosił przyzwoite pieniądze. Nie było kłopotów z wypłatą, a w pewien październikowy weekend udało mi się wziąć zaliczkę na poczet przyszłego miesiąca. Czemu październikowy spytacie? No nie pytajcie, przecież wiecie, na co każdemu porządnemu komiksiarzowi potrzebne są pieniądze w pierwszy weekend października*.

Niestety nie mam przy sobie żadnego rysunku z Echomanem (przeprowadzki robią swoje; w tym momencie powinny znajdować się gdzieś u moich rodziców) - dlatego na szybko sporządziłem wersję 2012. Może będzie okazja zaprezentować kilka z nich innym razem.

* wyjaśnienie dla niekomiksiarzy: w każdy pierwszy weekend października (bodajże od 1991 roku) odbywa się w Łodzi największy w Polsce festiwal komiksu, na którym pojawia się masa komiksowych nowości wydawniczych. W opisywanych czasach dla chłopaka mieszkającego w niezbyt dużym mieście, była to jedna z nielicznych okazji by zrobić takie komiksowe zakupy. No, może poza wagarowymi wypadami PKP do Łodzi do komiksowej księgarni na Piotrkowskiej... Tato, już wiesz :)))

środa, 2 stycznia 2013

Moje Allegro - RELOAD

Ponownie wystawiam na Allegro część moich zbiorów - w kolejnych dniach będę dorzucał po kilkanaście/kilkadziesiąt pozycji. Zapraszam TUTAJ


TOP 10 2012 - prolog

Minął rok i przyszedł czas wszelkich podsumowań. Dlatego niebawem postaram się zaprezentować zestawienie dziesięciu najlepszych komiksów ubiegłego roku, z jakimi miałem do czynienia. Tymczasem wspominam o jednym komiksie, który do tego zestawienia na pewno nie trafi - HABIBI. Powód takiego stanu rzeczy jest prosty: dotychczas znalazłem jedynie czas na przekartkowanie i pobierzne obejrzenie graficznej strony komiksu. Przypuszczam jednak, że to jedyna przyczyna absencji w moim TOP 10. Jeśli scenariusz jest choć w połowie tak dobry jak rysunki, lub zbliża się poziomem do wcześniejszych dokonań Craiga Thompsona, z czystym sumieniem mogę polecać Habibi każdemu.


Autor zadbał o najmniejszy graficzny szczegół, nie tylko komiksowych plansz, ale również całej edytorskiej szaty. Polski wydawca (Timof) stanął na wysokości zadania i równie skrupulatnie dopatrzył wszystkich niuansów wydania, podając do rąk fantastycznie prezentujący się album.



No i teraz muszę tylko znaleźć wolne kilka godzin, żeby nie kroić lektury na niemiłosierną ilość podejść.

poniedziałek, 31 grudnia 2012

BULGOT

Rysunek jednej z drugo-(a może i trzecio)-planowych postaci WORLD OF AGHART. Powoli coś się rusza w tym projekcie, ale niestety bardzo powoli. Zobaczymy, co przyniesie 2013...

sobota, 29 grudnia 2012

Wielka Kolekcja... tom 5 - Birth of Venom

Znamy już zawartość piątego tomu kolekcji Hachette - będzie identycznie jak w oryginalnej angielskiej kolekcji: Spider-Man: Birth of Venom. Swoją drogą szkoda, że wydawnictwo nadal nie ujawniło pełnej listy tytułów i ich kolejności. Widać, że nadal nie zdaje sobie sprawy, jak wymagającym/kapryśnym klientem jest część potencjalnych prenumeratorów i ilu stałych czytelników może stracić przez takie podejście.


Postanowiłem napisać kilka słów o tym tomie, bo sam dałem zapędzić się okładce w proste skojarzenia. Okładce i nazwiskom z okładki. Frontowy rysunek wykonany jest przez Todda McFarlane'a, ale album zbiera oryginalne zeszyty The Amazing Spider-Man nr 252, 256, 257, 258, 259, 300 oraz Web of Spider-Man nr 1, z czego tylko TASM nr 300 stworzony jest przez duet Michelinie & McFarlane.



Historia ta zapełnia więc tylko 40 stron z niemal 200-stronicowej cegły, a polscy czytelnicy znają ją już z zeszytowego wydania TM-Semic. Nie jest to jednak numer 1/1992 z identyczną grafiką jak na okładce WKKM 5:


Polski The Amazing-Spider-Man 1/992, wydany przez TM-Semic zawiera opowieść z oryginalnych numerów 315 i 316, zresztą bardzo zgrabną i prezentującą coraz bardziej rozhulaną kreskę Todda McFarlane'a. Natomiast historia, którą zaprezentuje w styczniu Hachette zagościła w tm-semicowskim numerze 4/1991 z właściwą dla tego numeru okładką:


Szkoda, że nie będzie okazji poczytać historii Michelinie i McFarlanea. A już ucieszyłem się taką sposobnością, z nadzieją na jakąś pełniejszą prezentację niż za czasów TM-Semic (krojenie było wówczas swego rodzaju regułą - choć przyzanć dziś trzeba, że krojenie na miarę). Szkoda tym bardziej, że wprowadzani jesteśmy w błąd przez okładkę. Plusem całego zajścia jest fakt, że większość zaprezentowanego w piątym tomie WKKM materiału będzie premierą w naszym kraju. Przynajmniej z tego, co pamiętam - komentarze w tej sprawie mile widziane :)

piątek, 7 grudnia 2012

One istnieją naprawdę...

Może pamiętacie planszę ze STRACHAMI, którą wrzuciłem jakiś czas temu na bloga - jeśli nie, TU można pamięć odświeżyć (czy też zapoznać się z shortem). Otóż chciałem oznajmić, że bohaterowie tego komiksu istnieją naprawdę, nie w metaforze, przenośni a tym bardziej nie tylko w wyobraźni autora (ani w chorobie). Być może spodziewacie się, że powinienem w tym momencie przerwać, bo jest godzina obchodów w szpitalach (8:30), na oddziałach psychiatrii również (chyba!), i zażyć leki. - Panie doktorze, momencik, udowodnijmy tym niedowiarkom, że nie wszystko jest takie, na jakie wygląda (a Elvis żyje, i Michael też!).

Cóż widocznie wstałem dziś zbyt wcześnie... w każdym razie spójrzcie na grafy i fotki poniżej.



Swego czasu (jakoś w trakcie liceum) miałem fazę na robienie dziwnych ludzików z modeliny. Miałem nawet pomysł na sprzedaż tego rękodzieła (oraz pocornu!!! robionego u cioci w garnku) na przydrożnym jarmarku. Do dziś część z nich się zachowała, i w pewnym momencie mego życia stała się inspiracją dla komiksowych postaci - co widać na załączonych obrazkach.

Mam też coś dla fanów amerykańskich superherosów - najprawdziwszy z prawdziwych pierścień Zielonej Latarni. Teraz możecie zaakceptować fakt, że wówczas, gdy widzieliście na niebie chuderlawego kolesia w zielonych rajstopach to nie był sen.



No i na koniec pierścień... eee... Pierścień Korpusu Fioletowej Czaszki.



Pierścienie są może mniej zgrabne niż ludziki, ale powstały nieco wcześniej (zapewne za czasów tm-semicowskiego Green Lanterna).
                                                                                        .............. takie to były czasy.

środa, 5 grudnia 2012

Wielka Kolekcja Komiksów Marvela - reSTART!

Temat wraca - pozytywnie, szczęśliwie i oficjalnie - Hachette wystartowało z kolekcją amerykańskich komiksów i ogólnopolską reklamą. Wszystkich zainteresowanych odsyłam na STRONĘ KOLEKCJI, gdzie zamówić można prenumeratę.

środa, 28 listopada 2012

HiB dedykacja

Wśród wyprzedawanych przeze mnie komiksów znalazły się również egzemplarze autorskie, a w nich rysunki dla kupujących. Zaintersowanych odsyłam na aukcje Allegro, coś tam się jeszcze ostało (choć niewiele bo np. Henryk i Bonifacy to przedostatni z posiadanych przeze mnie egzemplarzy), a niżej jeden z rysunków, nawiązujący poniekąd do zaistniałej sytuacji.