Pierwszy tom JESTEM BOGIEM już narysowany - całość zamknięta na 42 planszach. Poniżej pierwsza wersja okładki.
sobota, 28 grudnia 2013
wtorek, 17 grudnia 2013
ASTERIKS u Piktów
Kilkadziesiąt lat Asteriks należał wyłącznie do swych twórców, Gościnnego i Uderzo. I w oczywisty sposób należy nadal, jednak już nie wyłącznie. Najnowszy tom serii wyszedł spod pióra i ołówka zupełnie nowych autorów. "Nowych" nie w sensie doświadczenia, ale w odniesieniu do kultowego już dziś tytułu.
Jean-Yves Ferri (scenariusz) i Didier Conrad (rysunki) pokazali jak należy przejmować i kontynuować serię. Zrobili to w znakomity sposób, wydobywając z Asteriksa to, co najlepsze, zachowując charakter postaci i świata, korzystając z jego dobrych stron, a jednocześnie wnosząc nieco świeżości, która przejawiła się lekkim opowiedzeniem ciekawej historii. Ooogromne brawa, bo ciężar popularności Asteriksa, a zatem i odpowiedzialności, musiał być naprawdę duży - miliony czytelników na całym świecie czekało na swych ulubionych i dobrze znanych bohaterów, na których kiedyś się wychowali, a teraz wychowują swoje własne dzieci.
Nowy rysownik niebywale udanie naśladuje graficzne popisy Uderzo - można z tego czynić zarzut, ale można również zachwycać się taką umiejętnością, która w tym przypadku była konieczna i zyskać powinna poklask. Oko siedzące w temacie wyłapie różniące niuanse (np. w moim odczuciu Conrad wykonuje swą robotę na tablecie, z czego wynikają inne domknięcia kresek), ale na pierwszy rzut oka ciężko zauważyć zmianę rysownika.
Asteriks u Piktów daje po łapach kontynuatorom świata Thorgala i pokazuje, że dorównanie mistrzom jest możliwe. Bawiłem się świetnie, czytając 35 tom przygód dzielnych Galów, oby tak dalej.
Jean-Yves Ferri (scenariusz) i Didier Conrad (rysunki) pokazali jak należy przejmować i kontynuować serię. Zrobili to w znakomity sposób, wydobywając z Asteriksa to, co najlepsze, zachowując charakter postaci i świata, korzystając z jego dobrych stron, a jednocześnie wnosząc nieco świeżości, która przejawiła się lekkim opowiedzeniem ciekawej historii. Ooogromne brawa, bo ciężar popularności Asteriksa, a zatem i odpowiedzialności, musiał być naprawdę duży - miliony czytelników na całym świecie czekało na swych ulubionych i dobrze znanych bohaterów, na których kiedyś się wychowali, a teraz wychowują swoje własne dzieci.
Nowy rysownik niebywale udanie naśladuje graficzne popisy Uderzo - można z tego czynić zarzut, ale można również zachwycać się taką umiejętnością, która w tym przypadku była konieczna i zyskać powinna poklask. Oko siedzące w temacie wyłapie różniące niuanse (np. w moim odczuciu Conrad wykonuje swą robotę na tablecie, z czego wynikają inne domknięcia kresek), ale na pierwszy rzut oka ciężko zauważyć zmianę rysownika.
Asteriks u Piktów daje po łapach kontynuatorom świata Thorgala i pokazuje, że dorównanie mistrzom jest możliwe. Bawiłem się świetnie, czytając 35 tom przygód dzielnych Galów, oby tak dalej.
środa, 11 grudnia 2013
HiB - Damski punkt widzenia 2
Damski punkt widzenia 1 z Bonifacym i Zuzią pojawi się jako bonus (już za kilka dni) w KGB nr 27. Tymczasem jedyna przedstawicielka płci pięknej w świecie HiB, dyskutuje w drugim pasku z Henrykiem:
wtorek, 3 grudnia 2013
JESTEM BOGIEM - zapowiedź
Niedawno na Ziniolu rozpoczęło się kibicowanie trzem komiksowym projektom, nad którymi obecnie siedzę. Są szanse, że najbliższe miesiące przyniosą jakieś efekty w tych tematach (jak choćby ukończenie pierwszego zeszytu WoA). Tymczasem jednak w ostatnich dniach, wbrew wszystkiemu (również wcześniejszym założeniom), powstają na moim biurku dwa inne tytuły.
O jednym z z nich nie za bardzo mogę (i chcę) na razie mówić. O drugim natomiast chętnie napiszę. Rzecz również związana jest z Ziniolem, bo to na jego łamach rozpoczął swój żywot komiks o perypetiach człowieka-boga - jeszcze w xerowanych czasach pojawiły się pierwsze 4 strony. Najświeższe wydanie zina przyniosło natomiast 6-stronicową kontynuację. Ostatnio dalszy ciąg historii kotłował mi się w głowie do tego stopnia, że płynnie przeszedł na papier.
Narysowałem łącznie 33 plansze Jestem bogiem, a na kilka następnych jest rozpisany scenariusz, tak by zamknąć pierwszy (tak, pierwszy, bo scenar jest i na ciąg dalszy) albumik w postaci 40 stron komiksu (+ dodatki). Może będzie ktoś chętny na wydanie. Jeśli nie, komiks pojawi się na początku przyszłego roku w jakimś małym nakładzie, w podobnej formie jak E-Generation czy Torgal.
A co dzieje się w komiksach którym kibicują czytelnicy Ziniola? Lenny przebywał na zasłużonej kwarantannie u scenarzysty, ale lada dzień ruszy z kopyta.
WoA niestety stoi w miejscu, co związane jest po części z ograniczeniami logistyczno-sprzętowymi, choć przede wszystkim z moim zaangażowaniem w ten projekt. Najwyraźniej kilka tygodni, w których wykorzystywałem większość wolnych chwil na kolorowanie świata fantasy, przyniosło przesyt i muszę odpocząć od tego tytułu.
Dziwne to wszystko... (czyli obyczajówka) czeka na swoją kolej.
Szerzej o tych projektach niebawem (mam nadzieję) na Ziniolu.
O jednym z z nich nie za bardzo mogę (i chcę) na razie mówić. O drugim natomiast chętnie napiszę. Rzecz również związana jest z Ziniolem, bo to na jego łamach rozpoczął swój żywot komiks o perypetiach człowieka-boga - jeszcze w xerowanych czasach pojawiły się pierwsze 4 strony. Najświeższe wydanie zina przyniosło natomiast 6-stronicową kontynuację. Ostatnio dalszy ciąg historii kotłował mi się w głowie do tego stopnia, że płynnie przeszedł na papier.
Narysowałem łącznie 33 plansze Jestem bogiem, a na kilka następnych jest rozpisany scenariusz, tak by zamknąć pierwszy (tak, pierwszy, bo scenar jest i na ciąg dalszy) albumik w postaci 40 stron komiksu (+ dodatki). Może będzie ktoś chętny na wydanie. Jeśli nie, komiks pojawi się na początku przyszłego roku w jakimś małym nakładzie, w podobnej formie jak E-Generation czy Torgal.
A co dzieje się w komiksach którym kibicują czytelnicy Ziniola? Lenny przebywał na zasłużonej kwarantannie u scenarzysty, ale lada dzień ruszy z kopyta.
WoA niestety stoi w miejscu, co związane jest po części z ograniczeniami logistyczno-sprzętowymi, choć przede wszystkim z moim zaangażowaniem w ten projekt. Najwyraźniej kilka tygodni, w których wykorzystywałem większość wolnych chwil na kolorowanie świata fantasy, przyniosło przesyt i muszę odpocząć od tego tytułu.
Dziwne to wszystko... (czyli obyczajówka) czeka na swoją kolej.
Szerzej o tych projektach niebawem (mam nadzieję) na Ziniolu.
sobota, 30 listopada 2013
TARANTULA - spis
Dwa kolejne albumy z oryginalnymi planszami gotowe. Wszystkie pozostałe są już rozplanowane i trafią do produkcji na początku przyszłego roku. To dobry moment, żeby zebrać dane, może kiedyś przydadzą się kolekcjonerom lub dokumentalistom.
Przypomnę, że każdy album zawiera kilkanaście kompletów plansz (zazwyczaj 18, ale bywa mniej lub więcej) - na komplet zaś wchodzą: oryginalna plansza w tuszu, oryginalny szkic planszy oraz kolorowy wydruk. Albumy nie były numerowane, ale każdy z nich posiada identyfikujący go podtytuł. Poniżej przedstawiam wszystkie trzynaście tomów w kolejności "ukazywania się". Łącznie zbierają 94 odcinki Przypadków Tarantuli, razem 219 stron. Brakuje odcinka z Victora Juniora nr 10/2010 (3 strony), który kiedyś może odnajdę, gdy przewrócę dom do góry nogmi - na razie nie znalazłem go tam, gdzie być powinien. Taki rodzynek.
Pozostałe teoretyczne luki w numerach pism (np. brak VJ 9/2013) oznaczają, że w danym numerze magazynu komiks po prostu się nie ukazał.
1) Tarantula i pieniądze - 9 odc. (VJ 18-26/2011) - 18 plansz ---> Sklep Gildii
2) Pokonać nudę - 9 odc. (VJ 1-11/2012) - 18 plansz
3) Nowa zabawa - 7 odc. (VJ 1-7/2011) - 14 plansz
4) Wycieczka za miasto - 10 odc. (VJ 8-17/2011) - 20 plansz
5) Na wsi - 7 odc. (VJ 17-23/2010) - 18 plansz
6) Wakacje - 6 odc. (VJ 11-16/2010) - 18 plansz
7) Urodziny - 5 odc. (VJ 5-9/2010) - 15 plansz
8) Początek - 5 odc. (VJ 13-17/2009) - 13 plansz
9) Obowiązki - 6 odc. (VJ 18-23/2009) - 19 plansz
10) Zawody - 6 odc. (VJ 24-25/2009, 1-4/2010) - 18 plansz
11) Rekreacja - 9 odc. (VJ 12-14,17-22/2012) - 18 plansz
12) Pomyłka - 9 odc. (VJ 23-26/2012, 1,3-6/2013) - 18 plansz
13) Wyzwania - 6 odc. (7-8,10-13/2013) - 12 plansz
Dostępne Niedostępne Zaplanowane
Przypomnę, że każdy album zawiera kilkanaście kompletów plansz (zazwyczaj 18, ale bywa mniej lub więcej) - na komplet zaś wchodzą: oryginalna plansza w tuszu, oryginalny szkic planszy oraz kolorowy wydruk. Albumy nie były numerowane, ale każdy z nich posiada identyfikujący go podtytuł. Poniżej przedstawiam wszystkie trzynaście tomów w kolejności "ukazywania się". Łącznie zbierają 94 odcinki Przypadków Tarantuli, razem 219 stron. Brakuje odcinka z Victora Juniora nr 10/2010 (3 strony), który kiedyś może odnajdę, gdy przewrócę dom do góry nogmi - na razie nie znalazłem go tam, gdzie być powinien. Taki rodzynek.
Pozostałe teoretyczne luki w numerach pism (np. brak VJ 9/2013) oznaczają, że w danym numerze magazynu komiks po prostu się nie ukazał.
1) Tarantula i pieniądze - 9 odc. (VJ 18-26/2011) - 18 plansz ---> Sklep Gildii
2) Pokonać nudę - 9 odc. (VJ 1-11/2012) - 18 plansz
3) Nowa zabawa - 7 odc. (VJ 1-7/2011) - 14 plansz
4) Wycieczka za miasto - 10 odc. (VJ 8-17/2011) - 20 plansz
5) Na wsi - 7 odc. (VJ 17-23/2010) - 18 plansz
6) Wakacje - 6 odc. (VJ 11-16/2010) - 18 plansz
7) Urodziny - 5 odc. (VJ 5-9/2010) - 15 plansz
8) Początek - 5 odc. (VJ 13-17/2009) - 13 plansz
9) Obowiązki - 6 odc. (VJ 18-23/2009) - 19 plansz
10) Zawody - 6 odc. (VJ 24-25/2009, 1-4/2010) - 18 plansz
11) Rekreacja - 9 odc. (VJ 12-14,17-22/2012) - 18 plansz
12) Pomyłka - 9 odc. (VJ 23-26/2012, 1,3-6/2013) - 18 plansz
13) Wyzwania - 6 odc. (7-8,10-13/2013) - 12 plansz
Dostępne Niedostępne Zaplanowane
środa, 27 listopada 2013
Szukam Thorgala - dam dobrą cenę!
Przeczytałem nowego Thorgala i zdecydowanie jestem lekturą rozczarowany. Głównym wrażeniem, które łomocze w mojej głowie jest statyczność tego tomu i zastosowanie zabiegu, który zazwyczaj w komiksach mnie drażnił - prowadzenie historii poprzez opowiadanie jednej z postaci. Przydługie wykorzystywanie takiego zabiegu bardzo często wywoływało u mnie odczucie, że jestem gdzieś poza głównym nurtem opowieści, że nie mogę wejść w świat bohaterów, a autorzy próbują mi niezbyt sprytnym sposobem przygotować grunt pod coś, co za chwilę będą opowiadać sami. Niestety, przez większość albumu Thorgal wydaje się być zupełnie nieistotną postacią, słuchaczem opowieści, którego mógłby zastąpić jakikolwiek inny, drugoplanowy bohater. Opowieści, która ciągnie się przez 1/3 albumu, i która przepełniona jest zbyt oczywistymi, prostymi rozwiązaniami/konsekwencjami, co niestety uskuteczniane jest również w dalszej części albumu.
Drugi mój zarzut to słaba czytelność niektórych fragmentów, i kierowałbym go zdecydowanie w stronę scenarzysty. Bo jako rysownik nie bardzo widzę wyjście z zastawionych na Rosińskiego pułapek (np. zbyt szybkie zmiany scen, wprowadzanie podobnych bohaterów w tłum, bogactwo scenerii, w których giną postacie). Chodzi o rozpoznawalność poszczególnych bohaterów, ale również klarowny przekaz niektórych fragmentów, czego przykładem jest 8 strona albumu. Dla mnie zupełnie nieczytelna - mam po tych kilku kadrach wiele pytań bez odpowiedzi i zaliczam wypad z ciągłości narracji. A domyślam się, że intencja scenarzysty była zupełnie inna: dać oddech bohaterom i przede wszystkim czytelnikowi, przy okazji nakreślając charakter sytuacji i klimat miejsca, w jakim rozgrywa się Kah Aniel.
I nie mogę tych negatywnych odczuć zrzucić na moją inną (niż za czasów Orbity) percepcję. Przez ostatnie kilkanaście lat zdążyłem się już przyzwyczaić do tego, że nie odbieram Thorgala przez pryzmat dziecięcej/nastoletniej rozbuchanej wyobraźni. Nie oczekuję sentymentalnych spotkań z niemal realnym fantastycznym światem. Swoją drogą jeszcze nigdy nie oceniałem tak ostro przygód Aegirssona. Bardziej wyrozumiały byłem nawet za czasów Królestwa pod piaskiem... bo jednak tamte albumy miały w sobie coś thorgalowskiego, opowiadały historię tego samego bohatera. Tym razem mam wrażenie, jakbym czytał zupełnie inną serię.
Zdecydowanie wygranym tego tomu jest Grzegorz Rosiński, który doskonali się w malarskich kadrach i ciągle szuka nowych plastycznych rozwiązań. Tym razem jest nieco bardziej akwarelowo, a rysownik skorzystał również z innego papieru... przynajmniej tak mi się wydaje. Znajdziemy w KahAnielu kadry przepełnione szczególami, znakomicie oddające "gęstość" przedstawianych miejsc. Ale zaraz obok nich są rysunki spokojne, bazujące bardziej na plamie niż kresce, z niebywale trafionymi pociągnięciami pędzelków.
Okładka rozbudziła we mnie apetyt, przywołując klimat tomu Między ziemią a światłem. Niestety, wewnątrz albumu nie odnalazłem Thorgala.
Drugi mój zarzut to słaba czytelność niektórych fragmentów, i kierowałbym go zdecydowanie w stronę scenarzysty. Bo jako rysownik nie bardzo widzę wyjście z zastawionych na Rosińskiego pułapek (np. zbyt szybkie zmiany scen, wprowadzanie podobnych bohaterów w tłum, bogactwo scenerii, w których giną postacie). Chodzi o rozpoznawalność poszczególnych bohaterów, ale również klarowny przekaz niektórych fragmentów, czego przykładem jest 8 strona albumu. Dla mnie zupełnie nieczytelna - mam po tych kilku kadrach wiele pytań bez odpowiedzi i zaliczam wypad z ciągłości narracji. A domyślam się, że intencja scenarzysty była zupełnie inna: dać oddech bohaterom i przede wszystkim czytelnikowi, przy okazji nakreślając charakter sytuacji i klimat miejsca, w jakim rozgrywa się Kah Aniel.
I nie mogę tych negatywnych odczuć zrzucić na moją inną (niż za czasów Orbity) percepcję. Przez ostatnie kilkanaście lat zdążyłem się już przyzwyczaić do tego, że nie odbieram Thorgala przez pryzmat dziecięcej/nastoletniej rozbuchanej wyobraźni. Nie oczekuję sentymentalnych spotkań z niemal realnym fantastycznym światem. Swoją drogą jeszcze nigdy nie oceniałem tak ostro przygód Aegirssona. Bardziej wyrozumiały byłem nawet za czasów Królestwa pod piaskiem... bo jednak tamte albumy miały w sobie coś thorgalowskiego, opowiadały historię tego samego bohatera. Tym razem mam wrażenie, jakbym czytał zupełnie inną serię.
Zdecydowanie wygranym tego tomu jest Grzegorz Rosiński, który doskonali się w malarskich kadrach i ciągle szuka nowych plastycznych rozwiązań. Tym razem jest nieco bardziej akwarelowo, a rysownik skorzystał również z innego papieru... przynajmniej tak mi się wydaje. Znajdziemy w KahAnielu kadry przepełnione szczególami, znakomicie oddające "gęstość" przedstawianych miejsc. Ale zaraz obok nich są rysunki spokojne, bazujące bardziej na plamie niż kresce, z niebywale trafionymi pociągnięciami pędzelków.
Okładka rozbudziła we mnie apetyt, przywołując klimat tomu Między ziemią a światłem. Niestety, wewnątrz albumu nie odnalazłem Thorgala.
środa, 20 listopada 2013
TWARDA ADA
Na razie próbnie jest kilka egzemplarzy - przygotowane jako portfolio, zbierające wszystkie odcinki komiksu Ada, Junior i Pirat, publikowane w latach 2008 - 2013 na łamach Kumpla. Plus dodatki, łącznie 224 strony B5, kreda 150g mat, oprawa (jak widać) twarda szyta. Docelowo będzie wydrukowane niewiele więcej (prawdopodobnie 28 sztuk) z czego część pójdzie od razu do wydawców w kraju i za granicą. Także rarytas murowany.
wtorek, 19 listopada 2013
TARANTULA - kolejne albumy
Kolejne albumy z oryginalnymi planszami Przypadków Tarantuli przygotowane
- dwa z nich są już zarezerwowane, jeden do wzięcia.
Ewentualnie dostępny również album w sklepie Gildii -> KLIK!
piątek, 15 listopada 2013
Subskrybuj:
Posty (Atom)









